Strona Środowiska Tradycji Łacińskiej z Piaseczna i okolic/nobis scribe: mszapiaseczno[znak]gmail.com

UWAGA: Następna Msza św. dopiero 11 października 2015 r.

W międzyczasie tradycyjnie zapraszamy na Msze św. niedzielne poranne 8:15 (msza cicha) 10:00 (msza śpiewana) do kaplicy Fsspx przy ul. Garncarskiej 32 w Warszawie.

Next Mass will be celebrated on Sunday, October 11th 2015 (!). In the meantime, we invite you to fsspx - Sunday Mass at 8:15 am (missa lecta) and 10:00 am. (missa cantata)

http://www.piusx.org.pl/kaplice/Warszawa

5 lis 2010

UNA VOCE - co to znaczy?

Una voce - znaczy po polsku jednogłośnie. "Una Voce" - to z kolei nazwa zagranicznych stowarzyszeń stawiających sobie za cel obronę i propagowanie klasycznego, trydenckiego rytu Mszy świętej. Co 2 lata organizowane są w Rzymie międzynarodowe zjazdy przedstawicieli stowarzyszeń "Una Voce". Organizacja jest niezależna od władz watykańskich, ale współpracuje z papieską Komisją Ecclesia Dei.

Ale czy słusznie tłumaczymy una voce jako jednogłośnie ?
A może lepiej powiedzieć "syty głodnego nie zrozumie" ? - Zdecydowanie drugie tłumaczenie lepiej brzmi i bliższe jest polskiej rzeczywistości.



Po wydaniu przez Konferencję Episkopatu Polski restrykcyjnych tzw. "wskazań" dot. stosowania Motu Proprio Summorum Pontificum, w środowisku Tradycji zawrzało. Dane przez Benedykta XVI prawo do starego rytu zostało zamienione w Polsce na prawo do proszenia o stary ryt.
Prawo "prawie takie samo" a jest fundamentalna różnica. Papież prawdopodobnie przewidział rebelię episkopatów i dlatego wskazał drogę odwoławczą dla wiernych, którym odmawia się należnego im prawa.


Środowisko związane z pismem Christianitas proponowało grupom Tradycji w Polsce podpisanie wspólnej deklaracji domagającej się przestrzegania papieskiego dokumentu, a także powołania do życia stowarzyszenia pomagającego wiernym Tradycji łacińskiej.

Tymczasem bardzo silne i dobrze zorganizowane środowisko rzeszowskie nie podjęło pomysłu, ponieważ oczekiwało właśnie na oficjalny status w diecezji. Podpisanie bowiem deklaracji i powołanie stowarzyszenia byłoby źle widziane przez ks. Ordynariusza.

Duszpasterstw Tradycyjnych przybywa (np. Wrocław) a lokalne grupy wiernych nadal bezskutecznie upominają się o swoje prawa. Powoływanie duszpasterstw Tradycyjnych to chyba nowy konik działaczy Tradycji. Można nawet odnieść wrażenie, ze łatwiej jest powołać duszpasterstwo w diecezji niż odprawiać regularnie Starą Mszę św. w wiejskiej parafii.
Dziwne to? Chyba nie, jeżeli dowiadujemy się, że w mieście gdzie jest takie duszpasterstwo prosty wierny nie może zorganizować I Komunii czy chrztu w tradycyjnym rycie. Dekrety powołujące takie duszpasterstwa, opatrzone pieczęciami biskupimi, są wyśmiewane przez proboszczów. Przez samych biskupów zdaje się też.

No tak, ale taki dekret pięknie prezentuje się w ramkach na ścianie. Natomiast strach przed utratą tej "cennej relikwii" powoduje, że nikomu z działaczy nie przyjdzie do głowy "umierać za Gdańsk", Płońsk, Wilanów czy Piaseczno.
Śpiący rycerze Tradycji zapomnieli już o swoich odważnych pomysłach i inicjatywach, wynikających z uważnej lektury papieskiego dokumentu Summorum Pontificum.

Mijają trzy lata od wydania MP i tym razem to w Warszawie mówi się o "duszpasterstwie". Każdy Ordynariusz musi wykazać się przecież odrobiną zrozumienia dla Ojca Świętego. Duszpasterstwo to świetna okazja by je okazać. "Duszpasterstwo" - to brzmi dynamicznie i poważnie. Można wybrać jakiś odległy kościół na peryferiach Warszawy i odprawiać tam Mszę św.
Mamy podstawy sądzić, że takim miejscem zbornym Tradycjonalistów Diecezji Warszawskiej może zostać parafia św. Floriana w Brwinowie. Takie miejsce, do którego będzie można odsyłać natrętnych niewygodnych wiernych.
Św. Benon na Nowym Mieście do tego celu się nie nadaje

Czy w takiej sytuacji wypada działaczom pisać odwołania do Rzymu? Powołać stowarzyszenie domagające się realizacji MP SP? Albo upomnieć się o wiernych z małych ośrodków?
Zwłaszcza te listy do papieskiej Komisji... aj jaj jaj, to wielki nietakt.
A wsiowe?
Panie, wsiowe to zaprawione w bojach o miejsca w pekaesie. Przyjadą sobie do Brwinowa. Łaciny im się zachciało? Wy tam lepiej po polsku nauczcie się poprawnie mówić!
- słyszymy słowa otuchy płynące z Warszawy.

Ciekawe jest to, ze liderzy Tradycji z całej Polski, reprezentują najwyższy poziom intelektualny oraz znakomity, imponujący warsztat prowadzenia dyskusji akademickich. Wiedza również, budzi szczery podziw.
Zdawałoby się, że środowisko Tradycji osiągnie za chwilę masę krytyczną i nastąpi organizacyjna reakcja łańcuchowa. A tu nic.
Za dużo profesorów, a za mało menadżerów?
To może trzeba wynająć specjalistę od planowania strategicznego z zachodniej korporacji. Będzie to kosztowało, ale przynajmniej profesor dowie się co ma robić, a czego nie robić.
A warto przypomnieć parę liczb.

Np. we Francji starają się o Mszę św. a nie o "duszpasterstwa".
wnioski o KRR do parafii - 400 (w samym Paryżu ok. 35)
odwołania do ED - ponad 100
Polska:
wnioski o KRR do parafii - brak danych
wnioski do bp-a miejsca - ok 10
odwołania do ED - sztuk 3 (trzy) w tym z Warszawy sztuk 1.


Pomysły na duszpasterstwo Tradycyjne w Brwinowie to żart z ducha i litery dokumentu papieskiego. To także pastoralny niewypał.
Proboszczowie po zapoznaniu się z takimi pomysłami kwitują zazwyczaj krótko:
"Czy Państwo wypisują się ze wspólnoty parafialnej?".

Pytania mnożą się.
Czy MP SP ma powodować tworzenie w diecezjach "trydenckich gett"?
Czy rodziny przywiązane do Tradycji muszą okupić udział w Mszy św. wyalienowaniem z lokalnych wspólnot i środowisk? O całodniowych "wycieczkach" z dziećmi już nie wspomnę. Czy nasze dzieci nie będą już przygotowywane do sakramentu bierzmowania w parafii, wspólnie z kolegami z klasy i podwórka? Czy mój syn nie będzie mógł zaprosić kolegi na Mszę św. odprawianą w tym samym kościele ale w innej formie tego samego rytu?
A może to nowy pomysł na ochronę diecezji przed "Tradycyjną zarazą"?

Są tacy, którzy twierdzą, że to konieczność powodowana brakiem kapłanów znających czcigodny stary ryt. Ten argument, który został przez wielu z nas przyjęty, jest do zbicia. Przez trzy lata, konia można nauczyć mszału na pamięć. Wystarczy chcieć i wyłączyć mu telewizor!
No tak... tylko jak ma to powiedzieć w Kurii tradycyjny działacz posługujący się w kontaktach z hierarchią przedwojennym "językiem stanowym", determinującym jego myślenie i zachowanie?

Podczas spotkania ks. Arcybiskupa z proboszczami dekanatów położonych na południe od Warszawy (X 2007 r.), dyskutowano o realizacji woli Ojca Świętego. Nieznajomość rytu nie stanowiła problemu. Więcej, niektórzy księża przyznawali, że znają ten ryt z młodości. Wniosek z narady był prosty: Będą chętni wierni - będzie Msza św. Co pozostało z tych deklaracji? Nic.

Tych kilka uwag krytycznych, dotyczących problemów duszpasterskich naszych rodzin, świadczy o zrozumieniu wyzwań, jakie będą towarzyszyć Ordynariuszowi miejsca, przy wielkodusznym wprowadzaniu czcigodnego, starego rytu łacińskiego..