"ZA MOJE POGLĄDY NIE DAJĄ NAGRÓD" fiodor dostojewski

Strona Środowiska Tradycji Łacińskiej z Piaseczna i okolic/nobis scribe: mszapiaseczno[znak]gmail.com

UWAGA: Msze celebrowane były w niedziele o godz. 9:30 w zabytkowej kaplicy szkolnej przy ul. Chyliczkowskiej 20E - budynek w parku miejskim. ZNAJDŹ NAJBLIŻSZĄ MSZĘ: https://www.piusx.org.pl/kaplice

ul. Garncarska 32, 04-886 Warszawa, niedziele suma godz. 10:00 , Msza cicha 7:00, 8:30, 12:30, 18:00
ul. Piotra Skargi 13, Józefów, niedziela godz. 9:00

17 wrz 2014

Dnia pierwszego września roku bieżącego, wróg napadł na Polskę z nieba wysokiego...



By na świecie było ślicznie - wiersz poprawny politycznie…


Dnia pewnego we czwartek, przez Gobi Pustynię
Szli Eskimos z Cyganem, Żydem i Murzynem.
Cygan z patologicznej rodziny pochodził,
Eskimos był kretynem. Taki się urodził.
Żyd był odpychający, jak to pederasta,
Zaś Murzyn to transwestyta. Wiedziało pół miasta.


Tu narrator na dupę grubym dostał pasem,
Polityczna poprawność ozwała się basem:


Bo w czwartek na pustyni Gobi się spotkali
Inuit, Izraelita, Rom i Afrykanin.


W defaworyzowanej rodzinie Rom wzrastał.
Inuit był z orzeczeniem z poradni – i basta!
Izraelita miał prawo kochać na tęczowo
I metroseksualnie robił to i owo.
Zaś Afrykanin płeć wybrał sobie a’la gender.
I w lokalach dla panów śpiewał love me tender.


Za nimi wlókł się garbus zdzierając zelówki.
Nie tylko, że kulawy, to jeszcze z próbówki.
Lecz i tutaj narracja wygładzi się raczej…


Jako, że ten z zelówkach był sprawny inaczej.
Z nieznacznie ograniczoną sprawnością ruchową.
Poczęty w zapłodnieniu sztucznym. Naukowo.


I szła tak przez pustynię rozkoszna czereda.
Język jakoś ogarnął.
Rozum rady nie dał…

Wiersz zasłyszany na warszawskiej ulicy...
Linkuj i podaj dalej!