"ZA MOJE POGLĄDY NIE DAJĄ NAGRÓD" fiodor dostojewski

Strona Środowiska Tradycji Łacińskiej z Piaseczna i okolic/nobis scribe: mszapiaseczno[znak]gmail.com

UWAGA: Msze celebrowane były w niedziele o godz. 9:30 w zabytkowej kaplicy szkolnej przy ul. Chyliczkowskiej 20E - budynek w parku miejskim. ZNAJDŹ NAJBLIŻSZĄ MSZĘ: https://www.piusx.org.pl/kaplice

ul. Garncarska 32, 04-886 Warszawa, niedziele suma godz. 10:00 , Msza cicha 7:00, 8:30, 12:30, 18:00
ul. Piotra Skargi 13, Józefów, niedziela godz. 9:00

21 paź 2021

Słabi, spolegliwi, skiepszczeni.

fot. Twitter R.Bąkiewicz

 
 
Szanowna Redakcjo

W związku z obchodzoną niedawno rocznicą Bitwy pod Lepanto, nasunęły mi się pewne wątpliwości. Jak takie wydarzenia mają się do słów Św. Pawła z Listu do Rzymian: «Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj» (12,21). Jak pamiętamy, cytat ten był wielokrotnie stosowany przez Św. Jana Pawła II, był zawołaniem Bł. Jerzego Popiełuszki, a i dzisiaj powtarza go wielu polityków i działaczy społecznych. Przyznam, ze mam kłopot z tym cytatem, ponieważ idąc tym tropem, Lepanto było poważnym wykroczeniem przeciwko tym słowom, a właściwą postawą byłoby pójście w ślady Pana Bąkiewicza i padnięcie na kolana, co on uczynił sprzątając bałagan spowodowany przez współczesnych agresorów, mam na myśli sprzątanie po marszach błyskawic.
Bardzo proszę Redakcję o łaskawą odpowiedź.

Waldemar z Trzyciąża


Panie Waldemarze,

Schyłek cywilizacji wiąże się z upadkiem struktury patriarchalnej którą była nasza cywilizacja. Wierzchołkiem struktury patriarchalnej był Bóg Ojciec. Schodząc, po kolei, mieliśmy króla -  ojca ojców, następnie ojców - głowy rodzin. Głową rodziny był mężczyzna. Był odpowiedzialny za bezpieczeństwo i dobrobyt rodziny. Aby zrealizować powierzone zadania ojcowie rodzin i monarchowie musieli odwoływać się do siły. Praca zarobkowa i czynna obrona związana była z siłą fizyczną stąd mężczyzna zakładający rodzinę musiał być silny. Spoiwem społeczeństwa była religia czyli wspólnota ideałów i wertykalne (transcendentne) sacrum, w obronie którego mężczyzna gotów był złożyć ofiarę swojego życia.

Współczesna zapaść cywilizacji objawia się odrzuceniem a nawet kryminalizacją siły fizycznej, na przykład czynnej obrony. Na oczach naszego pokolenia religia dominująca (Kościół katolicki) dokonała auto-rozwiązania - wyzbywając się sacrum - stając się dobrowolnie jednym z wielu NGO-sów. 
Zbędne są słowa, możemy dostrzec to gołym okiem na zdesakralizowanych liturgiach gdzie ksiądz nie zachowuje się tak, jakby stał przed żywym a niewidzialnym Bogiem ale jak Jurek Owsiak na scenie. Politycy PiS natomiast petryfikują dekadencję, wprowadzając zachodnie standardy np. Konwencję Stambulską.  Słowem nie ma sacrum ani horyzontalnego - świeckiego, ani wertykalnego - transcendentnego, które by uzasadniało "raison d'être et de mourir"* człowieka. Sprowadzeni jesteśmy do targetu komercyjnego a nasza wartość mierzona jest siłą nabywczą portfela i odprowadzonymi składkami do ZUS.

Historia opozycji demokratycznej w Polsce od lat 70 była naznaczona hasłem "non violence". Po Czerwcu 1976 roku opozycja odżegnuje się od wszelkiej ekspresji siły, na przykład manifestacji ulicznych. Tłumaczone jest to doświadczeniami Grudnia'70. Nie ma protestów społecznych po zamordowaniu kapelana Solidarności błogosławionego księdza Jerzego. Społeczeństwo nie zaprotestowało, nie wyszło na ulice nie domagało się sprawiedliwości. Słusznie skomentował tę reakcję jeden z liderów podziemnego związku: "to był koniec Solidarności". Opacznie rozumiane słowa świętego Pawła "zło dobrem zwyciężaj" stały się synonimem "non-violence". Święty Paweł nie miał na myśli zaniechania czynnej obrony czy manifestowania niezadowolenia na placach. Do dziś Kościół i media manipulują wierzącymi. Celowo mylone są pojęcia hostis i inimicus, zło i siła, dobro i spolegliwość, pokora i uniżenie, etc. Służy to zniszczeniu resztek naturalnych odruchów jakie mają wierzące, mięsożerne samce.

I tak doczekaliśmy się spolegliwych społecznych reakcji na zagrożenia. W odpowiedzi na rodzącą się w latach 90-tych zorganizowaną przestępczość - na mordy i gwałty - odpowiadano "marszami milczenia", "białymi marszami", "marszami białej róży" często z udziałem hierarchów Kościoła. Zmanipulowani mężczyźni nie wychodzili na ulicę pod Ministerstwo Spraw Wewnętrznych z żądaniem zapewnienia bezpieczeństwa publicznego. Ku uciesze nowej nomenklatury, substytutem siły stały się bezpłodne "marsze za życiem". Kolorowe marsze z balonikami, otwierają matki z wózkami za którymi kryją się słabi mężczyźni. Obecnie mężczyźni sprzątają po przestępcach a surogat Kościoła upewnia ich w mylnym przekonaniu, że tym samym odnoszą moralne zwycięstwo. To oczywista nieprawda. 
 
Zwycięzca to ten, który stanowi prawo, karze przestępców i pisze historię. 
Robert Bąkiewicz ścierający na kolanach błyskawice z trotuaru jest figurą klęski, choć tak wiele dobrego uczynił.
Inimicus to nie to samo co hostis - dlatego nie kochamy naszych wrogów. Pawłowe "zło dobrem zwyciężaj" nie jest tożsame z zaniechaniem czynnej obrony. Pokora - to nie uniżenie.
Po ścięciu Ludwika XVI i carobójstwie Mikołaja II naród stał się Suwerenem. Świadomi posiadania regaliów, możemy w referendach stanowić o naszym życiu i nie dajmy sobie wmówić, że to niemożliwe.
Redakcja.

 

* "raison d'être et de mourir" ostateczny cel, przyczyna życia i śmierci człowieka